2007-02-22 08:36
 Oceń wpis
   

Słoneczna sobota, siedzę na sali wykładowej jednej z warszawskich uczelni wyższych oczekując na pierwszą grupę studentów prawa, z którymi mam dziś warsztaty dotyczące praw człowieka. Zasatanawiam się jakich obserwacji dziś dokonam dzięki interakcji z nimi, w trzech grupach to łącznie 115 osób, z czego każda będzie miała sposobność wypowiedzenia się. Krótka prezentacja na temat historii praw człowieka jest skrócona do granic możliwości z braku czasu, pytam jedynie dlaczego w historii umieściłam Kodeks Hammurabiego i wyjaśniam, iż streścić można go w słowach: "oko za oko, ząb za ząb", co teoretycznie wskazywałoby na równość względem prawa, a w praktyce oznaczało, iż zależnie od grupy społecznej kara za przewinienie ulega zmianie. I tak na przykład możny za uderzenie niewolnika ma obowiązek zapłacić połowę jego wartości. Czyli pierwsze objawy dyskryminacji mieliśmy już dawno temu.

Ćwiczenie pierwsze dotyczy gender, więc pytam grupę wdzięcznych kursantów, czy znany jest im ten termin i co oznacza. Okazuje się, że znaczenie słowa gender rozumieją jako płeć, zatem dokonuję sprostowania, że owszem płeć ale kulturowa, a nie biologiczna, czyli innymi słowy role społeczne widziane oczami społeczeństwa, nie zawsze świadome same siebie, zazwyczaj tkwiące głęboko w historii i kulturze narodu, mówiące o rolach społecznych: kobiety, mężczyzny, dziecka, żony, męża, pracownika. Szeroki wachlarz stereotypów. Jak głęboko zakorzeniony, okazuje się, kiedy w grupach przedstawiają podział dnia wybranego hipotetycznego małżeństwa, żyjącego w określonych warunkach. Dyskusja na sali rozbrzmiewa echem na korytarzach, to dobrze, wskazuje na zaktywizowane myślenie, w nieco odmiennych kategoriach. Definiujemy wspólnie pojęcie pracy i czynności, które można do tej definicji zakwalifikować. Okazuje się, że gender nawet tutaj ma znaczenie, bowiem to, co kultura społeczna wtłoczyła w ramy obowiązków danej roli, nie jest początkowo uważane za wykonywaną pracę, dodać należy, że nieodpłatnie. Nie jest nią więc na początku wyprowadzanie psa, odwożenie dzieci do szkoły, robienie zakupów, sprzątanie. Nie jest dopóki nie pytam ich, czy wiedzą, czym jest umowa aktywizacyjna. Nie wiedzą dokładnie, więc wyjaśniam jaka jest jej rola i jakie obowiązki nakłada na pracownika. Są to ni mniej ni więcej wszystkie obowiązki wymienione przez nich wcześniej, wykonywane odpłatnie. Okazuje się zatem, że gender jest pojęciem płynnym i mamy wpływ na jego kształtowanie.

Kolejne ćwiczenie dotyczy tematu dyskryminacji, więc proszę uczestników, aby na czas ćwiczenia zmienili tożsamość na tę, którą wylosują. Okazuje się kłopotliwe postawienie się w sytuacji osoby dyskryminowanej ze względu na: rasę, płeć, orientację seksualną czy religię. Dyskutujemy więc o tym, jakie są rodzaje dyskryminacji, czym jest dyskryminacja pozytywna a czym jej polecenie. Pytam, czy tożsamość może zdeterminować przeznaczenie i w jakim zakresie? Czy tolerancja, jako anty-dyskryminacja ma swoje granice? Tworzymy przykłady owoców poszczególnych rodzajów dyskryminacji, czyli jej efekty dla realnych ludzi w życiu codziennym. Zasadniczo są to zgniłe owoce, bo efekty mają wydźwięk negatywny.

Na zakończenie przeprowadzam z nimi ćwiczenie, które określa nasz stosunek do otaczającej rzeczywistości, tzn. czy jesteśmy zimni czy letni, a może zdecydowanie za. Wypowiadam krótkie, ale kontrowersyjne sformułowania wobec których określają się i wypowiadają. Dyskusje osiągają niemal temperaturę wrzenia w opozycyjnych grupach, gdyby ich nie ukierunkowywać na konstruktywne spojrzenie mogliby się zapomnieć:-) Ostatnie zdanie jakie wypowiadam do grupy, nie jest bezpośrednio związane z omawianym dziś tematem - pozornie. Brzmi ono: miłość może rozwiązać każdy problem.

Obserwuję grupę i cóż...jestem zaskoczona. Po lewej stoi trzech panów zgadzających się z treścią zdania, po środku mam 15 osób nie zdecydowanych, po prawej 25 tych, którzy nie zgadzają się, głównie kobiet. W kontekście treści panowie wypowiadają się o prawdziwym uczuciu, panie o realizmie. Hmm.... czytelnikom pozostawię wyciągnięcie wniosków samodzielnie.

Po warsztatach w trzech grupach i spędzonych z nimi godzinach od 8:30-17:30 jestem naturalnie usatysfakcjonowana, ale ważniejsze jest to, czego dzięki nim się nauczyłam, to, czym się ze mną podzielili - światem w ich oczach. Dziękuję!

W małych miejscach, blisko domu, tak bliskich i tak małych, że nie są widoczne na żadnej mapie świata. Te miejsca są światem indywidualnej osoby, sąsiedztwem w którym żyje, miejscem w którym pracuje. To są miejsca gdzie każdy człowiek, kobieta, i dziecko odnajduje równą sprawiedliwość, równe możliwości, równą godność bez dyskryminacji. Jeżeli te prawa nic nie znaczą tam, niewiele znaczą gdziekolwiek.

Eleanor Roosvelt, 1958



2007-02-01 08:27
 Oceń wpis
   

Etym. - łac. patriciatus 'jw.' od patricius 'patrycjusz' z patres 'ojcowie; senatorzy' l.mn. od pater, zob. patron. Patron - opiekun, obrońca, protektor osób, stanów, dawn. adwokat, obrońca sądowy.

W ramach wstępu napiszę o wariacjach znaczeń...Patrycjusze, jak wiadomo w Rzymie warstwa uprzywilejowana, w końcu zostali zmuszeni do uznania plebejuszy i ich praw:-) To dobrze, gdyby bowiem nic nie ulegało przemianie, wciąż stalibyśmy w miejscu, a świat nie byłby takim, jakim jest dzisiaj. Czy jest już doskonały? Bynajmniej. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej pozory zastępują prawdę, ukrytą przed oczyma zainteresowanych. Prawa człowieka przyjęte przez większość stosownymi dokumentami międzynarodowymi teoretycznie są przestrzegane, praktycznie łamane są w ukryciu. Czasami z ukrycia wychodzą. Przykładów można by mnożyć, jak sami doskonale wiecie.

Wielkie firmy państwowe, które w ogłoszeniach rekrutacyjnych nie podają ograniczeń wieku, aby nie było wiadomo, że wprowadzają dyskryminację, mówią jednak o tym wprost, kiedy składa się podanie o pracę i to bez cienia zażenowania. Dyskryminacja wiekowa ma to do siebie, że powinna być uzasadniona stanem zdrowia uniemożliwiającym wykonywanie pewnych zajęć i ma wtedy na celu także ochronę dyskryminowanego zmieniając się w tzw. dyskryminację pozytywną. W przypadku o którym mówię, dyskryminacja ta nie miała żadnego znaczenia pozytywnego, oznaczała tylko wybór firmy powodowany zyskami finansowymi i nie miała podstaw w realiach. Zapytać należałoby wprost, skoro jedna z największych firm państwowych uniemożliwia zatrudnienie dużej części własnego społeczeństwa, jak to społeczeństwo ma odwdzięczać się państwu mniejszym wskaźnikiem bezrobocia? I kółko się zamyka. Naprawdę warto byłoby już się przebudzić z tego snu o niezależności, bowiem w społeczeństwach wszystko jest wzajemnie współzależne.

Czy warto zajmować się prawami człowieka? Po stokroć: Tak! Ostatnio miałam okazję prowadzić warsztaty dla dwóch klas gimnazjalnych, na temat anty-dyskryminacji właśnie. Jeśli w wyniku ewaluacji tych warsztatów czytam, że chciałbym/łabym zmienić sposób traktowania rówieśników dyskryminowanych w szkole z różnych przyczyn - to warto.

My sami wybieramy znaczenia jakie nadajemy hasłom, które dzięki temu zaczynają być rzeczywistością, nie tylko jednostek, ale całych społeczeństw. I tym optymistycznym akcentem życzę dziś wszystkim - miłego dnia!



Najnowsze komentarze
 
2007-03-27 15:43
gall do wpisu:
Znaczenia...
A nie przyszło do główki ślicznej, że właściciel skoro płaci, ma prawo zatrudniać kogo chce?[...]
 
2007-02-24 14:51
(m)border do wpisu:
World in they eyes...
http://patrycjuszka.bblog.pl/wpis,world;in;they;eyes;,2628.html# skomentuj Obserwacje dają[...]
 
2007-02-23 01:33
Łukasz Dulian do wpisu:
World in they eyes...
A propos praw człowieka. Z cyklu "historie z mojej młodości" prof. Hołda (prof. UJ, członek[...]


Kategorie Bloga




Archiwum Bloga
 
Rok 2007


O mnie
 
Moje imię - Patrycja, zobligowało mnie do połączenia przeciwstawnych znaczeń:) Jako studentka prawa (obecnie zawieszone do odwołania), trener praw człowieka i człowiek, mam czasami potrzebę pomyśleć nad "just" Human Rights właśnie tutaj. Menedżer klubu, ale poszukująca pracy:)